niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 1

  Dwa miesiące temu przeprowadziłam się wraz z rodzicami na wieś. Z jednej strony cieszyłam się bo będzie cisza, spokój, lecz byłam strasznie przygnębiona, ponieważ zostawiłam w dawnym mieście moich przyjaciół i chłopaka. Robiłam wszystko żebyśmy się nie przeprowadzali, lecz się nie udało. Nowy dom jest strasznie duży i trochę bałam się sama w nim przebywac. Mama i tata pracują, można powiedziec, że 24 godziny na dobę. Mama pracuje w domu, ale  i tak nie ma czasu, tata jest adwokatem i jest zawsze bardzo zajęty. Pierwsze święta Bożonarodzeniowe spędziliśmy bardzo miło, zjechała się do nas cała rodzina. Od tamtego czasu przestałam się bac.
 Nadszedł sylwester rodzice pierwszy raz od kilku lat wybierają się na bal:

-Moniczko gdzie jest ta moja czerwona sukienka i te czarne szpilki - ciągle pyta mama

-Skąd mam to wiedziec nie chodzę w twoich ubraniach i szpilkach!- krzyczę zdenerwowana.
  Ponoszą mnie nerwy, ponieważ nie lubie jak ktoś dopytuje się pięćdziesiąt razy o to samo.
 Minęło 30 minut.
-Monika my juz idziemy, zamknij drzwi i jak coś się będzie działo to dzwoń. - mówi mama.
-Okey już idźcie. -odpowiadam
-To papa

Gdy rodzice wyszli była około godziny 20:00. Po ich wyjściu zadzwoniłam do mojego chłopaka, ponieważ strasznie się za nim stęskniłam:


- Halo - mówi do słuchawki chłopak

-No cześc Marcin co porabiasz? Wiesz jak ja się za tobą stęskniłam? 
- Idę na imprezę do Iwony i nie mogę za bardzo teraz gadac?
-Do Iwony okey spoko... Myślałam, że wpadniesz.
-Monika muszę coś ci powiedziec...
-Cooo?? 
-Wiem, że to może Cię zranic ale z nami koniec. To nie ma sensu ty jesteś tam ja tutaj każdy ma już swój świat...
-No ale przecież mówiłeś mi, obiecałeś, że jak wyjadę to nic między nami się nie zmieni - przerwałam 
-Przepraszam... Po prostu zakochałem się  w innej
  Marcin rozłączył się a ja... Zaniemówiłam ...


Oczy były pełne łez, nie wierzyłam w to co się stało. Po 15 minutach położyłam telefon na stół. 



Była ciemna, zimna i straszna noc znowu wrócił strach. Poszłam cicho do swojego pokoju wyciągnęłam duży, stary album, w którym znajdowały się nasze zdjęcia (Moje i Marcina). Usiałam na podłodze i otworzyłam go Wyciągnęłam pierwsze zdjęcie, patrzyłam się na nie dłuższy czas. Wszystkie wspomnienia do mnie wróciły. W duszy czułam jakąś przestrzeń, pustkę. Nic nie mogłam nic powiedziec łzy wypływały z oczu. Wreszcie w pewnej wszystko we mnie pękło złapałam album i darłam wszystkie zdjęcia. Zaczęłam krzyczec. Po kilku minutach uspokoiłam .się usiadłam na łóżku i usnęłam...





Jezeli podoba sie prosze o ocene i komentarz ;)